Wojna cenowa firm ubezpieczeniowych
Co do tego, że na rynku ubezpieczeniowym jest duża konkurencja, nie mamy chyba żadnych wątpliwości. Według wszelkich rynkowych prawideł na dużej konkurencji zwykle korzystają klienci. Czy jednak jest tak zawsze? Czy rosnąca liczba zakładów ubezpieczeniowych nie odbije nam się czkawką? Czy spadek cen polis rzeczywiście będzie dla przeciętnego klienta korzystny?
Eksperci Deloitte stwierdzili, że coraz niższe ceny polis wpłyną niekorzystnie na funkcjonowanie całego rynku, a co za tym idzie na jakość świadczonych usług. Według nich spadek cen przedsiębiorstwa ubezpieczeniowe będą próbowały sobie odbić poprzez wypłacanie niższych świadczeń, bądź poprzez notoryczne odmowy wypłacania pieniędzy. Oczywiście, istnieją regulacje prawne jasno określające zasady wypłacania gotówki z tytułu ubezpieczenia, jednakże, nie oszukujmy się, mało kto z nas je zna i stosuje. Może się więc okazać, że klienci będą robieni w przysłowiowy balon. Niesprawiedliwe zaniżanie bądź odmawianie wypłacania świadczeń może poskutkować niezadowoleniem klientów i wzrostem liczby spraw, które swój finał znajdą przed sądem. Stracą więc nie tylko klienci, ale również nieuczciwe zakłady ubezpieczeniowe.
Według danych z 2009 roku średnia cena ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej (OC) to koszt około 280 zł, natomiast autocasco (AC) to koszt niemalże 600 zł. Gdyby zapytać dowolnego kierowcy, czy według niego ceny są zbyt niskie, bez wątpienia stwierdziłby on, że nie ma nic przeciwko ich dalszej obniżce. Kierowca jednakże nie zdaje sobie sprawy, że w przypadku nieszczęśliwego wypadku, najbardziej na obniżce cen straci właśnie on. Towarzystwa muszą bowiem w jakiś sposób szukać oszczędności.
Największa presja dotycząca obniżek cen istnieje w sektorze ubezpieczeń komunikacyjnych. O dzisiejszych czasach praktycznie na każde gospodarstwo domowe przypada co najmniej jeden pojazd. Co za tym idzie konkurencja jest ogromna. Klienci decydują się na usługi ubezpieczycieli przede wszystkim sugerując się ceną (co zresztą nie może dziwić). Taki stan rzeczy wymaga od towarzystw ubezpieczeniowych bardzo agresywnych kampanii reklamowych i dość radykalnych obniżek cen. W przeciwnym wypadku ubezpieczyciel nie będzie miał żadnego prawa rynkowego bytu.
Każdy z nas szuka oszczędności wszędzie tam gdzie się da. Nic więc dziwnego, że dajemy się uwieść pokusie płacenia nawet kilkuset złotych mniej na ubezpieczenia w skali roku. Płacąc składkę nie zdajemy sobie sprawy, że te pieniądze, które teraz zaoszczędzimy możemy później stracić (stracimy de facto zdecydowanie więcej niż zaoszczędziliśmy). Sami bowiem możemy stać się ofiarami nieszczęśliwego wypadku. Jak wówczas będziemy się czuli, kiedy towarzystwo ubezpieczeniowe odmówi nam wypłaty ubezpieczenia lub radykalnie obniży nasze świadczenie? Myślenie przyszłościowe nakazuje zachować zdrowy rozsądek przy wyborze towarzystwa ubezpieczeniowego. Nie zawsze powinniśmy kierować się kwotą polisy, ale również opinią ubezpieczyciela.